Użytkownik Hasło Pamiętaj mnie Zarejestruj się!
Górny Wymiar Menu

Łowisko NO KILL koła PZW Niepołomice.

Łowisko NO KILL koła PZW Niepołomice.

O tym, że warto podejmować próby wpływania na decyzje dotyczące naszych lokalnych łowisk niby nie trzeba nikogo przekonywać. Nawet wiecej - takie próby to konieczność. Chyba, że chcemy dalej obserwować pogarszający sie z roku na rok stan naszych wód. W większości tyczy się to wód PZW. Szkoda, że tak wiele energii traci się na powszechne narzekanie, a realnych działań niewiele. "nie da się", "nie pozwolą", "beton"... A może jednak nie wszystkie inicjatywy są skazane na porażkę? Ale żeby o tym się przekonać, trzeba najpierw spróbować i nie zrażać się ewentualnym początkowym niepowodzeniem. Rośnie liczba łowisk z górnymi wymiarami, nie tylko zresztą dla karpi. Coraz częściej jest zgoda na ograniczenia liczby możliwych do zabrania ryb. Tak więc czasami można. Wśród łowisk PZW zdarzają się nawet takie rodzynki jak łowiska "złów i wypuść". Przykładem może być choćby jedno z łowisk koła PZW Niepołomice gdzie takie właśnie zasady obowiązują. Warto dodać, że górne wymiary oraz limity roczne funkcjonują tam już od lat.

Opis łowiska zaczerpnięty ze strony koła PZW Niepołomice www.wedkarstwo-niepolomice.cba.pl:

"Zbiornik nr.5 jest jednym z najstarszych w kompleksie 14 żwirowni Przylasku Rusieckiego. Głębokość sięga tu sześciu metrów. Dno w większości pokryte jest niezbyt grubą warstwą osadów. Roślinności zanużonej jest niewiele. Ta niespełna trzyhektarowa woda z racji dość dużej głębokości oraz zaczepów w postaci zatopionych pni drzew nie była nigdy bardzo oblegana przez wędkarzy, a co za tym idzie, nie była też zarybiana w takim stopniu jak inne okoliczne wody. Wędkarze w większości na miejsce swoich zasiadek wybierali po prostu łatwiejsze wody, bo właśnie liczne twarde zaczepy są największym utrapieniem. Bez dokładnego ich rozpoznania trudno o skutecze łowienie. Trochę trudniejsze łowisko, ograniczona presja, niewielkie zarybienia zaowocowało tym, że pomimo bezpośredniej bliskości wielkiego miasta, możliwe było zachowanie się tam niewielkich populacji dorodnych ryb. Co bardzo ważne ryb różnych gatunków. Niestety okoliczne wody PZW przez dziesiątki lat były zarybiane w zdecydowanej większości karpiem i nic w tym dziwnego. Jest to najbardziej dostępny, najtańszy materiał zarybieniowy. Sami wędkarze bardzo często takich zarybień oczekują, bo karp zwłaszcza tuż po zarybieniu, jest łatwą, konkretną zdobyczą, nadającą się na przysłowiową kolację. Paradoks okolicznych wód polega jednak na tym, że niestety im większe zarybienia tym zbiorniki w gorszym stanie. Po pierwsze odbiera się przestrzeń dla rodzimych, równie, o ile nie bardziej atrakcyjnych wędkarsko gatunków, takich jak leszcz, lin, płoć, karaś, o rybach drapieżnych nawet nie wspominając. Po drugie intensywne zarybienia pociągają za sobą zwiększoną presją wędkarską na dany zbiornik. Skutkuje to wyłowieniem nie tylko ryby pochodzącej z zarybienia, ale i ryb rodzimych, pochodzących z naturalnego tarła. Po przetrzebieniu takiego rodzimego stada, trudno liczyć na odrodzenie się populacji, bo najzwyczajniej w świecie nie ma się co odradzać. Jeżeli do tego dodamy obraz przeciętnego wędkarza ostatnich dekad, rzadko umiejącego zachować umiar w korzystaniu z zasobów jego łowiska, zdecydowanie za duże lub całkowity brak limitów połowu oraz praktycznie brak surowego egzekwowania wszelkich regulaminów, to wyłania się smutny obraz naszej obecnej wędkarskiej rzeczywistości. Dlatego może warto więcej uwagi poświęcić takim wodom jak nasza 5-tka, jednocześnie próbować zachować to, co się jeszcze ostało. Niestety w naszej okolicy bronią się tylko wody trudne, zarośnięte, z utrudnionym dojazdem. Koło Niepołomice jest w tej komfortowej sytuacji, że jest gospodarzem trzech różnych zbiorników. Wody te, choć niewielkie dają możliwość takiej organizacji wędkarstwa, aby wyjść naprzeciw różnym oczekiwaniom wędkarzy. Dla większości z nas możliwość zatrzymania połowu jest jednym z głównych powodów, a nieraz jedynym, dla jakiego przesiadujemy nad wodą. Ale jest i coraz liczniejsza grupa tych, którzy ryb nie biorą wcale, albo prawie wcale. Jako koło mamy możliwość zadowolić oczekiwania tak jednych jak i drugich. Dla jadących po rybę, z uwagi na to, że 5-tka nie jest zarybiana, są do dyspozycji jeszcze lepiej dorybione dwa zbiorniki. Dla drugich powstało łowisko gdzie można zmierzyć się z okolicznościami przyrody, dającymi szansę na spotkanie dorodnej płoci, lina, karpia czy okonia. To czy temu sprostamy i tą szansę wykorzystamy, zależy już tylko od nas samych, naszych umiejętności i wytrwałości. Bo na pewno nie jest i nie będzie to łowisko dla osób spodziewających się szybkiego efektu rodem z komercyjnego stawu. Ale z drugiej strony trud włożony w wędkowanie na tego typu wodzie przyniesie wiele satysfakcji. Na co można liczyc odwiedzając 5-tkę? Już w pierwszym roku funkcjonowania łowiska „złów i wypuść” dało się zauważyć piękne przyrosty karpi pochodzących z ostatniego, jesiennego zarybienia 2010 roku. Pływa tam kilka karpi nastokilowych. Uchowały się na niewielkiej wodzie, dlatego niech nikt nie liczy, że będą łatwą zdobyczą. Poświęciłem im dużo czasu i sam się o tym przekonałem. Oczywiście nie tylko karpiom swoisty „immunitet” wyszedł na dobre. Napewno warto poświęcić czas dla pięknej płoci i lina. Łowisko jest dostępne dla wszystkich opłacających składkę na wody koła. Warto pamietać o stosowaniu pojedynczych haczyków bez zadziorów. Wcale nie trudną, ale bardzo ważną rzeczą jest to, aby dokładać wszelkich starań aby ryba wracały do wody w jak najlepszej kondycji. Reagujmy też na to, co się dzieje dookoła nas i nie bądzmy obojętni na łamanie przyjętych zasad. Liczę na to, że tak zorganizowane łowisko już na stałe zagości wśród łowisk naszego koła. Mam nadzieję, że coraz liczniejsza grupa wędkarzy dostrzeże różnego rodzaju korzyści płynące z takiego rozwiązania. Kto wie, może znajdą się nawet naśladowcy :-) "

Jak argumentowano wprowadzenie takich zasad? Przytaczamy część z propozycji do zmian regulaminu koła, dotyczących tego właśnie tematu. Może będzie to żródłem inspiracji i motywacji dla naśladowców.

Oby :) Utworzenie łowiska „złów i wypuść”. Koło Niepołomice jest w tej dobrej sytuacji, że zarządza aż trzema różnymi zbiornikami. Daje to możliwość zróżnicowania zasad jakie na nich obowiązują, stosownie do oczekiwań różnych grup wędkarzy. Proponuję na zbiorniku nr.5 w Przylasku stworzyć łowisko na zasadach „złów i wypuść”. Proponuję również zarybiać ten zbiornik niewielkimi ilościami, jedynie na zasadach uzupełnienia. Jakie zalety ma tego typu łowisko? Podstawową zaletą jest to, że bez specjalnych nakładów finansowych, w krótkim czasie zyskujemy wodę ze zdecydowanie większą rybą i to różnych gatunków. Podkreślam, że nie zależy mi na tworzeniu kolejnej wanny z masą karpia. Moim zdaniem najciekawszymi łowiskami są łowiska różnorodne. Gdzie można złowić grubego karpia, grubą płoć, lina czy drapieżnika. A nie jedynie drobnicę czy zarybieniowego karpia. Woda, w którą zbytnio się nie ingeruje, świetnie daje sobie radę. Nasze okoliczne łowiska są w większości zarybiane karpiem. Niestety efektem tego jest to, że inne gatunki jak leszcz , lin, karaś i inne są z tych łowisk wypierane. Po ograniczeniu czy wręcz zaprzestaniu zarybień szybko okazuje się, że te gatunki się odradzają. Przykładem z naszej okolicy może być sytuacja na Ściejowicach czy Brzegach. Ciekawostką może być również to, jak na niektórych prywatnych żwirowniach wygląda liczebność i różnorodność ichtiofauny, pomimo braku intensywnych zarybień. Kolejną zaletą jest to, że była by to woda spokojniejsza, nawet po zarybieniach na pozostałych zbiornikach. Stworzenie takiego łowiska niesie ze sobą szereg innych pośrednich korzyści, choćby przez propagowanie zasady złów i wypuść na innych okolicznych łowiskach, co na pewno w dużej mierze przyczyni się do coraz większej ich atrakcyjności. Wyżej pisałem o rosnącej liczbie, oczywiście nie tylko w naszym kole, ale ogólnie, osób dla których możliwość zabrania złowionej ryby nie ma większego znaczenia, bo po prostu ryb wcale lub prawie wcale nie biorą. Z pewnością wszyscy oni powinni być za takim łowiskiem. Wędkarze, którzy biorą złowione ryby również nic na stworzeniu takiego łowiska nie stracą. Wręcz przeciwnie, ponieważ pula na zarybienia się nie zmniejszy, a całość będzie wpuszczona na dwa, a nie na trzy zbiorniki. Będą przez to lepiej zarybione. Na dzień dzisiejszy na zbiorniku w Zabierzowie Bocheńskim jest zakaz łowienia. Jednak nie wykluczone, że ten atrakcyjny kawałek wody wróci do Koła Niepołomice. Wtedy może się okazać, że utrzymywanie zbiorników w Przylasku mija się z celem. Jeżeli powstało by tam łowisko jakie proponuję, ograniczyło by to inwestowanie środków Koła w zbiorniki, których przyszłość nie jest do końca pewna. Jest to kolejny argument za stworzeniem na 5-tce łowiska typu „złów i wypuść”. Kolejną zaletą organizacji takiego łowiska będzie impuls do większego zaangażowania w losy naszego koła dla wielu kolegów nie do końca zadowolonych z obecnej sytuacji. Pokażmy, że można tu liczyć na coś więcej niż na mało urokliwe łowisko typu Balaton, gdzie jedzie się po świeżo wpuszczoną rybę. Jestem pewny, że po wprowadzeniu zasad „złów i wypuść” szybko doczekamy się ciekawego różnorodnego łowiska, z którego miłośnicy różnych gatunków i metod będą zadowoleni. Pamiętajmy, że ciągle będą do dyspozycji dwa zbiorniki jeszcze intensywniej zarybione, z którego każdy będzie miał możliwość, kiedy przyjdzie mu na to ochota, wziąść rybę na przysłowiową kolację. Jeżeli wykażemy się odrobiną dobrej woli i podejdziemy do złowionej ryby z szacunkiem wróci ona do wody w bardzo dobrej kondycji. Przecież wypuszczamy złowione ryby niewymiarowe, w okresie ochronnym czy ponad limit. Zapewniam, że ponowne spotkanie tej samej ryby jest bardzo ciekawym przeżyciem. Przekonujemy się w tedy, że wcześniejsze wypuszczenie tej ryby miało o wiele większy sens niż kilka kotletów mielonych.

Więcej na : http://www.wedkarstwo-niepolomice.cba.pl

Jak widać czasami się udaje. Tyle tylko, że podobnie jak w LOTTO - żeby wygrać, trzeba grać!